Strony

4 maja 2014

MÓJ SPOSÓB NA ZDROWE PAZNOKCIE


Dlaczego mój? Dlatego, że mam dzisiaj dla Was sposób na zdrowe paznokcie , który stosuję już od kilku lat :) Niegdyś miałam ogromne problemy z łamliwością paznokci, marzyła mi się taka piękna, długa płytka, ale współpracy było brak.... W ogóle pazurki nie chciały rosnąć, pękały, rozdwajały się i naprawdę długo, długo szukałam odżywek, olejków, dodawałam odpowiednie składniki do codziennych posiłków, testowałam „szamańskie” eliksiry i wszelkie rady wyciągnięte prosto od naszych babć... i w końcu okazało się, że zadziałała na mnie odżywka Sally Hansen i cytryna! Postanowiłam się więc z Wami podzielić tym co stosuję i co wzmocniło moje szpony, dzięki czemu są długie (chyba, że je skrócę) i mocne :)



Zadbane paznokcie krok po kroku!
Na początek, po dokładnym zmyciu lakieru, nalewam wody do miseczki i dodaję do niej płyn do mycia naczyń. Wiem wiem, że stosowanie detergentów nie jest najzdrowszą rzeczą, ale płyn do naczyń ma świetne właściwości zmiękczające, działa bardzo szybko i nie musimy dzięki temu wydawać dodatkowych pieniędzy na te wszystkie preparaty zmiękczające (podobnie działa też mydło)


Około 1 łyżeczki na pół szklanki wody w zupełności wystarczy


Następnie mieszam zawartość miseczki i szykuje bambusowy patyczek do skórek (z drzewa różanego, bądź szpatułkę z gumową końcówką, żeby nie uszkodzić płytki paznokcia)




Potem zanurzam paznokcie w przygotowanym wcześniej eliksirze i trzymam tak około minuty (jeżeli skórki są bardzo twarde to jeszcze minutkę dłużej)




I teraz odciągam skórki, czyli po prostu jeżdżę patyczkiem po płytce paznokcia w jedną i drugą stronę patrząc jak moje skórki znikają!




Dokładnie szczotkuje paznokcie, żeby pozbyć się strzępków skórek po wcześniej zrobionym manicure i przechodzę do kolejnego etapu!

Drugi etap to odżywianie, czyli sok z cytryny! Cytryna jest przede wszystkim ceniona za dużą zawartość witaminy C, wpływającą na naszą odporność. Zawiera też olejki lotne, olej cytrynowy, rutynę i dużą ilość witamin głównie z grupy B. Oleje cytrynowe są wykorzystywane w aromaterapii, bowiem rozpylony w powietrzu aromat pomaga w leczeniu stanów depresyjnych oraz według japońskich naukowców zmniejsza ilość popełnianych błędów przez pracowników obsługujących komputer aż o 54%!! Owoc ten pochodzi z południowo-wschodnich Chin. W dzisiejszych czasach plantacje cytryny znajdują się głownie we Włoszech, Meksyku i Stanach Zjednoczonych. Ale jak owoc ten ma wpłynąć na nasze paznokcie? Najfajniejsze jest to, że wpływa i to z podwójną korzyścią ! Sok z cytryny nawilża naszą płytkę paznokcia i zmiękcza ją, a dodatkowo dzięki zawartości kwasów usuwa przebarwienia i rozjaśnia. Podsumowując.. moczę ( i to dosłownie) paznokcie w cytrynie!

Jak widać cytrynę mam już przygotowaną!




Zanurzam w niej paznokcie i trzymam tak kilka chwil




Następnie, po dokładnym osuszeniu, przechodzę do moich zabawek z Sally Hansen. Dlaczego właśnie ten produkt? Testowałam masę rożnych odżywek i ta jest jedyną, która po prostu dała radę. Jestem z niej niesamowicie zadowolona! Zacznę jednak od serum, które odkryłam w zeszłym roku i od razu dałam się na nie złapać jak ryba na haczyk.


Sally Hansen Nailgrowth Miracle Serum – według producenta jest to środek wzmacniający nasze paznokcie i przyspieszający ich wzrost aż o 59% dzięki formule peptydowej bogatej w Biotyny.


Stosuję ten środek od około roku. Po odciągnięciu skórek i dokładnym wymoczeniu w cytrynie, wstrząsam buteleczką, nabieram preparat do dozownika i po kropelce nakładam na paznokcie...




...wsmarowuję (czasem daję go więcej i czekam aż paznokcie wchłoną preparat)




I powiem Wam, że jestem zachwycona tym produktem. Dostarcza paznokciom dodatkową porcję witam, która w połączeniu z całą odżywczą kuracją faktycznie wzmacnia i przyspiesza ich wzrost. Naprawdę rosną zdecydowanie szybciej niż bez tego – przynajmniej moje. Przejdźmy dalej.

Gdy już mam dokładnie wsmarowane serum, nakładam odżywkę Sally Hansen Nailgrowth Miracle.



Tym razem nie będę męczyła Was opisem producenta, ale powiem jak to wygląda z mojej perspektywy. Odżywka owszem działa, ale... zawsze musi być jakieś ale... jak się ją stosuje na zasadzie „maluję, jak mi się przypomni” to niestety nawet najlepszy produkt na świecie nie zadziała. Ja robiłam sobie wzmacniającą kurację, dokładnie taką jak była w opisie. Czyli, nakładałam jedną warstwę odżywki i codziennie dokładałam kolejną. Tak przez 7 dni. I taką kurację po tygodniu powtórzyłam. Zmyłam paznokcie, wykonałam wszystkie wyżej wymienione etapy i znów przez 7 dni warstwa po warstwie nakładałam odżywkę.




Po skrupulatnym przestrzeganiu kuracji przez 2 tygodnie moje paznokcie przestały być już takie łamliwe, rozdwajające się i pękające na 100 rożnych sposobów. Wzmocniły się i zaczęły szybciej rosnąć. Co pół roku powtarzam zabieg i efekt jest rewelacyjny. W końcu mam zdrowe i silne paznokcie. Dodatkowo nigdy nie nakładam lakieru do paznokci prosto na płytkę, tylko dopiero po wcześniejszym nałożeniu odżywki. Efekt?





Zdrowe mocne paznokcie, którymi cieszę się nieustannie od 5 lat! Całusy, M