Strony

6 czerwca 2014

HASHMI KAJAL VS. KOHL AL-SHERIFAIN


Wiem, że ten temat był już przerabiany i nie raz poruszany przez wielu wizażystów czy blogerów, ale postanowiłam odgrzać ten kotlet i zrobić to jeszcze raz. Dzisiaj opowiem Wam o moich doświadczeniach z tymi dwoma produktami, jak wg mnie używa się ich najlepiej oraz do czego najbardziej pasują. 



Zacznę może od opisania obu produktów:



Hashmi Surma – Kajal – czyli po prostu naturalny, ziołowy eyeliner (kredka) o miękkiej konsystencji. Nie zawiera szkodliwych substancji i parabenów. Pozwala stworzyć makijaż typu „smoky eyes” Umożliwia wykonanie precyzyjnych kresek. Kolor kosmetyku jest bardzo intensywny. Utrzymuje się długi czas i jest bardzo wydajny. Może być stosowany przez alergików i osoby noszące szkła kontaktowe. 


Muszę przyznać, że zgodzę się z producentem do do opisu, ale nie całego, a już Wam powiem dlaczego i do czego się przyczepiłam. Zacznę może od pozytywów. Kosmetyk jest rewelacyjną bazą pod „smoky eyes”, doskonale napigmentowana czerń sprawia, że nasz makijaż jest jeszcze bardziej czarny. Muszę przyznać, że jest naprawdę miękki i dobrze aplikuje się go na powiekę. Nie zauważyłam, żeby wywoływał alergie, nie posiada jakiegoś mocnego drażniącego zapachu i nawet moje uparte łzawiące od wszystkiego oczy dają sobie z nim radę – nie podrażnia ich, przez co jestem diabelnie zadowolona z tego produktu. Powiem Wam jeszcze, że jest bardzo praktyczny i kompaktowy – spokojnie można włożyć go do kosmetyczki i poprawiać makijaż kiedy tylko mamy na to ochotę :) Aplikowany na linię w środku oka jest super – fajna, czarna, niedrażniąca kreska :) Ale nie aż tak trwała..


Tuż po aplikacji – piękna głęboka czerń



w świetle dziennym (przy praktycznie braku makijażu - zdjęcie wykonane telefonem)




4 godziny później... (zdjęcie wykonane telefonem)




Niestety ma też swoje negatywne strony :/ Przez to, że powierzchnia kredki jest spora i niezabezpieczona, łatwo go złamać, dlatego chcąc nie chcąc trzeba obchodzić się z nim jak z jajkiem i nie naciskać zbyt mocno przy malowaniu. Co do kresek hmm tak precyzyjnej kreski jak eyelinerem nakładanym pędzelkiem to nim raczej nie zrobimy niestety...

Podsumowując:

Zalety:
głęboka czerń
nie drażniący
bardzo trwały nakładany na powieki
nie zawierający szkodliwych substancji
miękki
nie posiada zapachu
praktyczny

Wady:
mało precyzyjny przy aplikacji (nie nadaje się do robienia graficznych kresek, mimo zapewnieniom producenta)
naprawdę ciężko go zmyć
duża skłonność do złamania kredki 

Wado-zaleta:
Utrzymuje się w środku oka do 4 godzin (przynajmniej u mnie), ale łatwo go „dołożyć” i poprawić makijaż



Teraz drugi produkt czyli Kohl Al-Sherifain

Kohl – można powiedzieć, że jest to taka „czarna kredka w proszku”. Jest stosowany głównie w krajach arabskich nie tylko jako czarna kredka, ale także jako "lek" pomagający w leczeniu zapaleń oczu. Ponoć rewelacyjnie sprawdza się przy jęczmieniu czy zapaleniu spojówek. Ma też dodatkową bardzo ciekawą zaletę. Otóż substancje zawarte w kohlu powodują zwężenie naczyń krwionośnych, dzięki czemu białka naszych oczu robią się jeszcze jaśniejsze, a sam kohl mocniej z nimi kontrastuje. 


W kartonowym pudełeczku widocznym na zdjęciu, znajduje się szklana buteleczka z proszkiem zwanym kohlem, a do tego dołączony jest szklany patyczek do aplikacji. Jeżeli chodzi o samo stosowanie – jest to stosunkowo proste – patyczek do aplikacji zanurzamy w proszku, otrzepujemy nadmiar produktu i aplikujemy na oko (przy aplikacji na linię wodną oka, wystarczy nabrać produkt na patyczek, przyłożyć w zewnętrznym kąciku zamknąć oko i przejechać po linii uważając żeby nie wsadzić sobie go do oka). Ja najczęściej aplikuję go właśnie na linię wodną oka czyli wg mojego słownika do środka oka :D Można powiedzieć, że towarzyszy temu takie uczucie chłodu, mrowienia (chociaż ja mam wrażenie, że troszkę piecze i po aplikacji moje oko wypełnia się lekko łzą – mam nadzieję, że nie każda z Was tak będzie miała, ale to urok wrażliwych, łzawiących oczu). Po ustaniu wszystkich przyjemnych bądź mniej przyjemnych objawów mamy piękna czarną linię o naprawdę głębokim kolorze:


Tuż po aplikacji – piękna głęboka czerń




w świetle dziennym (przy praktycznie braku makijażu - zdjęcie wykonane telefonem)




po 4 godzinach... (niestety osadził się troszkę w wew kąciku, ale możliwe też, że przez moją łezkę - zdjęcie wykonane telefonem) 





Jeżeli chodzi o wady produktu, to niestety jest on niepraktyczny. Raczej ciężko poprawić nim makijaż w trakcie imprezy, ale za to efekt jest bardziej trwały.

Tak więc:

Zalety:
pomagający w leczeniu zapaleń oczu
głęboki odcień czerni
nie zawierający szkodliwych substancji
trwały

Wady:
mało praktyczny (torebka-impreza-poprawianie makijażu-nie da rady)
specyficzny zapach (mnie się nie podoba)
może powodować lekkie podrażnienie przy aplikacji
uciążliwy w zmywaniu 




I jeden i drugi produkt zmywa się po jakimś czasie, i jeden i drugi daje bardzo głęboki odcień czerni i tak naprawdę oba je uwielbiam. Kajal do torebki i smoky eyes, za to kohl jako perfekcyjna kreska na linii wodnej oka, dająca prawdzie arabskie spojrzenie nawet po dłuższym czasie. Jakbym miała wybierać, to szczerze nie wiem, na który by się zdecydowała. Na szczęście mogę bezkarnie stosować oba :D



Poruszę jeszcze jeden bardzo ważny temat. Raporty o kosmetykach arabskich twierdzą, iż zawierają one ołów i niestety jego normy zawartości są przekraczane. Producenci twierdzą, że kosmetyki są przebadane i nieszkodliwe. Ja osobiście spotkałam się z różnymi wersjami, tezami na ten temat i szczerze mówiąc sama nie wiem co myśleć i ile w tym jest prawdy. Tak czy siak chciałabym abyście to wiedziały i uważały na wszelki wypadek, aby nie przesadzać z tym produktem. 


I jeszcze jedno zastosowanie:

Przypadkiem troszkę kohlu mi się rozsypało przy aplikacji. Nie zauważyłam tego i dzięki temu odkryłam jeszcze jedno ciekawe zastosowanie. Jeżeli macie białego kota i pragniecie go przefarbować na czarno to gorąco polecam ten produkt :D

















Tym humorystycznym zakończeniem, wraz z moim czworonogiem przesyłamy całusy, M