Strony

8 czerwca 2014

KOCHAMY TURKUSY I PISZEMY RECENZJE


Jak już zapewne pamiętacie z pierwszej -> recenzji <- ,w której pisałam o cieniu do powiek Glazel oraz kredce Nouba - naprawdę KOCHAM TURKUS!  Tak więc, ostatnio w moje rączki wpadła paleta poczwórnych cieni Avon - Glow Teal oraz neonowa konturówka do oczu Turquoise Burst. Oczywiście nie mogłam przejść obok tych przepięknych odcieni obojętnie i niemal od razu wymyśliłam makijaż oraz postanowiłam zrobić dla Was małą recenzję tych dwóch kosmetyków :) 



Zacznę może od recenzji. Od około 1,5 tygodnia troszkę testowałam te kosmetyki, żeby móc Wam coś ciekawego o nich napisać :)  


Na pierwszy ogień idą poczwórne cienie. Co o nich myślę? Szczerze uważam, że jest to najlepszy produkt marki Avon. Cienie nie osypują się, są naprawdę długotrwałe i potrafią bez problemu wytrzymać na naszych oczach cały dzień. Muszę przyznać, że sama ich używam i bardzo często polecam, szczególnie jeżeli nie chcemy zbyt dużo wydawać na kosmetyki. Cena oryginalna katalogowa to 36 zł, ale po promocji (których jest wiele) są najczęściej po 19,99 :) Co do konsystencji - są dobrze napigmentowane (najgorszej napigmentowany cień w palecie to ten najciemniejszy). Dobrze nakłada się je na powiekę. Paletka Teal Glow to mieszanka cieni perłowych z matem. Złoty odcień jest perłowy, ale nie taki chamsko perłowy, tylko dosyć subtelny w swoim połysku, cappuccino czyli nr 2 jest matem z niewielką ilością złocistych drobinek, które lekko mienia się w słońcu, turkus czyli nr 3 jest typowym matem i to naprawdę dobrze i równo napigmentowanym (aż jestem w szoku) i ostatni ciemny chłodny brąz, można powiedzieć szary/czarny brąz jest cieniem perłowym o podobnej konsystencji do złotego.  Cienie mają również bardzo fajne opakowanie. Dosyć eleganckie, otwiera się na klik i do tego posiada lusterko, więc można zabrać je ze sobą w podróż bez żadnych obaw. To by było na tyle jeżeli chodzi o zalety, przejdźmy do wad. Szczerze widzę tylko(albo aż) jedną wadę - pigment cieni jest naprawdę mocny dopiero po nałożeniu na bazę bądź korektor pod oczy.


Cienie bez użycia bazy w świetle dziennym - w cieniu oraz w słońcu













Cienie z użyciem bazy w świetle dziennym - w cieniu oraz w słońcu















I zdjęcie cieni oraz kredki w świetle sztucznym
























Jak widać w świetle słonecznym odcień turkusu robi się bardziej zielonkawy, za to w cieniu i świetle sztucznym wygląda naprawdę turkusowo. 










Teraz czas na kredkę. Kolor - rewelacja, naprawdę mocno nasycony odcień, który nawet po roztarciu na dłoni prezentuje się rewelacyjnie. 

Kredka w świetle dziennym - w cieniu oraz w słońcu (ależ kontrastuje z moją młynarską karnacją :))















Tak samo jak w przypadku cieni - w słońcu kolor kredki wydaje się bardziej zielonkawy. Co do konsystencji. Kredka jest bardzo miękka, matowa bez żadnych drobinek, dobrze nakłada się na powieki i po roztarciu może służyć nawet jako cień do powiek. Nie zauważyłam żeby zbierała się w załamaniach jak to w zwyczaju mają kredki, ale nie zaszkodzi odrobinka ostrożności i dołożenia do niej troszeczkę cienia w tym samym kolorze. W katalogu co prawda nie jest napisane, że kredka jest wodoodporna, ale powiem Wam że miałam naprawdę problem z jej domyciem. Ma tak mocny pigment i jest na tyle trwała, że dosyć opornie schodziła i nawet mleczko nie mogło sobie poradzić :/ Tak czy siak, nie mam zastrzeżeń do tego produktu. Jest fajny i do tego niedrogi - cena katalogowa to 22 złote, a ostatnio była w promocji po 10,99 :)


































Podsumowując :) W skali od 1 do 6 (zupełnie jak w szkole), oceniam te produkty na 5, a nawet 5+ :) Jestem bardzo pozytywnie nimi zaskoczona :)

Dla tych, którzy czekają na wyniki konkursu. Nie spodziewaliśmy się aż tylu zgłoszeń i muszę wraz z fundatorem przepięknych nagród dla Was czyli marką Glazel Visage, przesunąć ogłoszenie wyniku na początek tygodnia :) Jury musi poobradować chwilkę dłużej :)

A już niebawem makijaż wykonany własnie tym zestawem :) Całusy, M