Strony

5 października 2014

GLAZEL VISAGE - NOWA WIEŻYCZKA OPALIZUJĄCYCH CIENI SYPKICH 'CAMELEON'


Witajcie :) Troszkę mnie na blogu ostatnimi czasy nie było, bo muszę przyznać wkręciłam się w nagrywanie tutoriali i próby udoskonalenia ich, ale już jestem i przychodzę do Was z kolejną bardzo obszerną recenzją :) Tym razem jest to nowy produkt marki Glazel Visage o zgrabnej nazwie 'Cameleon'. Dlaczego taka nazwa? Ponieważ są to sypkie pigmenty opalizujące, których drobinki mienią się na różniste odcienie :) Sami zobaczcie :)



Wieżyczka sypkich pigmentów, zawiera osiem odcieni z czego każdy ma inną poświatę, mieni się na zupełnie inny kolor. Można je nakładać na sucho, na bazę i na cokolwiek tylko wymyślicie :) ja miałam kilka pomysłów, które po kolei będę Wam pokazywać :) 


( numery licząc od góry)


Próbowałam nakładać te cienie na suchą skórę, na bazę pod cienie (Hean), na cienie perłowe, na cienie matowe oraz na płyn Duraline (Inglot), jak i włożyłam rękę pod wodę, fotografując w różnym świetle :) 

 (pigmenty nakładane bez bazy i na bazę w różnych rodzajach światła oraz fotografowane telefonem)


Zrobiłam również porównanie pomiędzy bazą oraz płynem Duraline (w przypadku płynu Duraline cienie przypominają bardziej folię, ale również są bardziej kruche).


(testowanie wodoodporności - wyżej baza Hean - niżej płyn Duraline - przy bazie też dają radę, przy płynie są bardziej wodoodporne)



Przejdźmy do recenzji :) 


Konsystencja: Cienie sypkie dosyć grubo mielone. Swoją konsystencją przypominają bardzo drobno mielony brokat, który pod wpływem bazy można powiedzieć rozpuszcza się odrobinę i tworzy efekt opalizującej folii. Najgrubiej mielony ze wszystkich odcieni jest numer 5 i 8, najdrobniej numer 4.

Opakowanie: Plastikowa wieżyczka w której mamy wszystkie 8 cieni. Każdy kolejny jest dokręcany tak jakby spód od jednego jest zakrętką do następnego + zakrętka górna. Cienie są ponumerowane. 



Wytrzymałość: Muszę przyznać są fajnie trwałe i w przypadku kiedy nakładamy je jako pyłek, który odrobinę zaświeci nasz makijaż i w momencie nałożenia ich na bazę. Robiłam dla Was makijaże na własnie te dwa sposoby i oba spokojnie trzymały się cały dzień :)

- Makijaż z cieniami użytymi jako migoczący podkreślający pyłek:




- Makijaż z cieniami nałożonymi na bazę jako imprezowy połysk:




Zapach: Bezzapachowe

Osypywanie: Jak to cienie sypkie, trzeba uważać żeby nie zsypały nam się z pędzelka, ale w ciągu dnia kiedy nosimy je na powiekach nawet jako pyłek, nie osypują się, chyba, że z cieni matowych do których niestety się nie przykleja, ale do perłowych już tak :)

Wydajność: Wyglądają na wydajne - niewiele ich trzeba żeby pokryć całą powiekę. Robiłam nimi wszystkie swatche i 2 makijaże i nie zużyłam nawet 1/5, poza tym jest ich 8 i możemy stosować naprzemiennie w zależności od odcienia jakiego potrzebujemy :)

Cena: 129 zł czyli około 16,10 za sztukę. 

W sprzedaży pojawią się pod koniec tygodnia i z tego co mi wiadomo będzie to edycja limitowana. 

Podsumowanie: 7/6 - powiem tak: Jak do mnie przyszły to pomazałam od razu nimi całą rękę i jak wariatka stałam 3 godziny przed lusterkiem patrząc jak się mienią... Dziwna kobieta ze mnie hihi :P Naprawdę jestem zaskoczona tym produktem, ponieważ jest to coś na maxa ciekawego i czegoś takiego nie widziałam u innej firmy (podobne owszem, ale wiadomo każdy produkt jest inny :)), na pewno przykuwa uwagę, jest świetny w okresie karnawału i na makijaże sylwestrowe, jak i do zrobienia wrażenia na klientkach moje drogie Panie wizażystki. Taki rodzaj cienia obok którego nie da się przejść obojętnie. To tyle :P Już za dużo nachwaliłam, ale mając tą wieżyczkę przed swoimi oczami i w rączkach nie umiem inaczej :D Dobre, ale napiszę... jedyna wada to cena, ale jak rozbijemy ją na każdy odcień z osobna to wychodzi 16 zł, czyli szczerze bardzo tanio jak za taki produkt - są dużooo droższe i nie koniecznie lepsze :/


Sfotografowałam również, każdy odcień z osobna, żeby sprawdzić jak wyglądają z cieniami perłowymi, matowymi i różnymi odcieniami :) Same zobaczcie jak to wygląda - jedne gorzej, inne świetnie i kombinacji jest wiele, a efekt inny za każdym razem. 


Pierwszych 6 kombinacji - bez bazy, na bazę, na cień perłowy granatowy, na cień perłowy śliwkowy, na cień matowy śliwkowy i na cień czarny matowy - powtarza się na każdym zdjęciu :) Do niektórych dodawałam rożne cienie w zależności od barwy pigmentu. 











Podsumowanie ostatnich zdjęć zostawiam do Waszej oceny i uciekam, bo się rozpisałammm.... i nie chcę Was zamęczyć :) Dajcie znać co o tym myślicie i jak Wam się podoba :) Do następnego!