Strony

22 maja 2015

MARY, CINDY & BETTY LOU-MANIZER

Mary, Cindy oraz Betty Lou-Manizer czyli trzy rozświetlające siostrzyczki od marki The Balm. W skład tej rodzinki wchodzą dwa rozświetlacze, czyli Mary i Cindy oraz Bronzer czyli Betty. Ciekawi jak prezentują się na skórze oraz jaki mam sposób na ich zastosowanie? Zapraszam do czytania dalszej części posta :)


Ogólna charakterystyka:

Opakowanie: W kartonowym pudełeczku ze słodkimi obrazkami w stylu Pin-Up znajdują się okrągłe kasetki (również z rysunkiem), porządnie wykonane, z lusterkiem. Opakowania mają kolor srebrny.

Mary Lou-Manizer:



Cindy Lou-Manizer:



Betty Lou-Manizer:




Konsystencja: W zależności od produktu. Mary oraz Betty mają bardziej zbitą konsystencje. Powiedziałabym nawet że są lekko kremowe. Oba te produkty są mocno perłowe i dają intensywny połysk na skórze. Cindy natomiast jest produktem bardziej satynowym, o jedwabistej konsystencji z delikatniejszym blaskiem.

Mary Lou-Manizer to rozświetlacz skierowany głównie do posiadaczek jasnej karnacji. Jego odcień jest kremowo-szampański, dzięki czemu idealnie stapia się nawet z alabastrową cerą. W przypadku posiadaczek ciemnej karnacji bądź opalonej cery może być zbyt jasny i zwyczajnie się nie sprawdzić. Zaaplikowany w dużej ilości daje 'efekt mokrej skóry'. 




Betty Lou-Manizer to bronzer rozświetlający o złocistym, dosyć ciepłym odcieniu, ale zdecydowanie chłodniejszym niż np. Ziemia Egipska Bi-Kor. Jest to typ bronzera służący głównie do opalania i rozświetlania twarzy bądź ciała. Jak już wiecie pewnie z wielu tutoriali, bronzerami rozświetlającymi nie konturujemy twarzy :) Produkt ten doskonale sprawdzi się do podkreślenia wakacyjnej opalenizny. 




Cindy Lou-Manizer to typ rozświetlacza (na opakowaniu napisane jest rozświetlacz) o dosyć mocnym pudrowo-różowym zabarwieniu. Szczerze powiem, że nie mam pojęcia jaki typ karnacji producent miał na myśli tworząc ten produkt, ale po kilku letniej pracy wizażysty chyba nie zastosowałabym go do żadnej (a przewinęły się przez moje pędzelki nawet Panie o urodzie Afrykańskiej oraz Brazylijki). Jego różowy połysk może się bardziej sprawdzić przy ciepłej, ciemnej karnacji, ale mimo wszystko jestem na nieee. Ja osobiście stosuję go jako róż, który z jasną, a nawet śniadą karnacją stapia się idealnie przy tworzeniu makijażu rozświetlającego i dzięki temu pokochałam ten produkt :) 




Wygląd wszystkich trzech kosmetyków nie roztartych i roztartych:





Wygląd kosmetyków na skórze:


Wytrzymałość: Wszystkie produkty cały dzień idealnie utrzymują się na skórze. Pod względem trwałości nie mam im nic do zarzucenia. 

Wydajność: Rozświetlające siostrzyczki są naprawdę bardzo wydajne. Potrzeba 'kapkę' tych produktów, aby pokryć nimi skórę. Są niesamowicie mocno na pigmentowane. 

Zapach:

Cena: 69,90 zł

Do kupienia m.in na cocolita.pl : 

Mary: http://cocolita.pl/rozswietlacze-2/thebalm-mary-lou-manizer-wielofunkcyjny-rozswietlacz?from=listing&campaign-id=19

Cindy: http://cocolita.pl/rozswietlacze-2/thebalm-cindy-lou-manizer-wielofunkcyjny-rozswietlacz?from=listing&campaign-id=19

Betty: http://cocolita.pl/bronzery/thebalm-betty-lou-manizer-wielofunkcyjny-bronzer?from=listing&campaign-id=19

Pojemność: 8,5g

Skład: 





Podsumowanie: 6/6 Mary zawładnęła sercami blogerek jak i wizażystów. Wcale się nie dziwię, to świetny rozświetlacz! Jeżeli chodzi o pozostałe dwa produkty to bardzo się z nimi lubię i regularnie używam Cindy jako różu, a z Betty na pewno bardziej się polubię gdy w końcu moją młynarską karnację muśnie odrobina promieni słonecznych :) Tak czy inaczej uważam, że to naprawdę dobre i warte uwagi kosmetyki.