Strony

16 lipca 2015

ERA MINERALS - KILKA CIENI Z MOJEGO KUFERKA


Witajcie. Dzisiaj przygotowałam dla Was post ze swatchami oraz opisem dziewięciu posiadanych przeze mnie cieni mineralnych od Era Minerals. Zapraszam do czytania :)



Era Minerals to amerykańska marka kosmetyków mineralnych oraz pędzli do makijażu. W dzisiejszym poście skupię się na cieniach, a przede wszystkim na kilku z nich, które posiadam w swojej kosmetycznej kolekcji. 

Ogólna charakterystyka:

Opakowanie: W kartonowym pudełeczku, znajduje się okrągły plastikowy pojemnik zawierający cień. Pojemnik jest przezroczysty z czarną połyskującą nakrętką. Po odkręceniu widzimy 'sitko', dzięki któremu cień nie rozsypuje się nadmiernie. Dodam jeszcze, że niestety nie przepadam za tym opakowaniem, ponieważ nigdy nie mogę go dokładnie zakręcić od pierwszego otwarcia. 

Konsystencja: Jak to cienie sypkie, są dosyć lotne i wszędzie ich pełno. Cienie Era Minerals są bardzo drobno mielone, przynajmniej te które ja posiadam. Bardzo łatwo przyklejają się do bazy (najlepiej lepkiej). 

Kolory: Teraz mogę napisać coś więcej o blendowaniu tych cieni, które jest zależne od ich typu. Cienie matowe są bardzo mocno na pigmentowane i niewielka ich ilość jest potrzebna do wykonania makijażu. Dobrze się rozcierają i nie znikają w trakcie. W przypadku cieni perłowych, to zależy od odcienia. Niektóre z nich są grubiej mielone i mogą odrobinę znikać w trakcie blendowania (nie tyle znika kolor co sam połysk), inne drobniej mielone bądź bardziej perłowe nawet nie potrzebują bazy żeby pięknie błyszczeć. Poniżej cienie nałożone bez bazy oraz na baze Glazel Visage.


 • J25 - Bardzo jasny, szampański odcień o intensywnym perłowym blasku. Ładnie się blenduje i nie potrzeba do niego bazy, aby dodać odrobiny rozświetlenia w makijażu. 

 • S05 - Dosyć jasny cień o miedzianym zabarwieniu. Najciekawsze jest to, że w opakowaniu wygląda na matowy, a gdy naniesiemy go na skórę mieni się jak szalony. To jeden z moich ulubieńców, pewnie dlatego, że świetnie wygląda w połączeniu z kobaltem :) Jeżeli chodzi o połysk i blendowanie to tak jak w przypadku cienia J25 - ładnie się blenduje, nie potrzeba do niego bazy, aby dodać odrobinę blasku w naszym makijażu. 

 • T17 - Szaro-zielony, tak go nazwijmy. Cień o matowym wykończeniu, mocno na pigmentowany, ładnie się blenduje. 

 • F21 - Ciekawy odcień, taki czekoladowy z delikatnymi drobinkami migoczącymi (ośmielę się stwierdzić) na srebrno-niebiesko. Jest trochę grubiej mielony i przy nakładaniu na całą powierzchnię powieki, może się ścierać odrobinę w trakcie blendowania.


 • F48 - Achh czerwono-wiśniowy odcień, którego użyłam w jednym z ostatnich tutoriali na YouTube. Sam cień jest grubiej mielony i jego połysk dosyć mocno się ściera w trakcie blendowania, barwa natomiast pozostaje. Jeżeli chodzi o kolor to mimo wad zakochałam się od pierwszego wejrzenia. 

 • J42 - Bardzo ładny srebrzysty odcień o dosyć intensywnym blasku. Dobrze się blenduje. 

 • J67 - Chyba najbardziej nielubiany przeze mnie cień, tzn. najczęściej stosuję go do punkowego dodania blasku, bądź jako wspomagacz przy blendowaniu, ponieważ niestety ma słabszą pigmentację i troszkę znika przy blendowaniu. 

 • T28 - Matowy fiolet o ciepłym zabarwieniu. Jest super mocno na pigmentowany i naprawdę niewiele go potrzeba by idealnie pokryć powiekę.

T38 - Tak samo jak w przypadku fioletu. Mocno na pigmentowany czarny cień i jakby to ująć, bardzo oszczędny :) 

Wytrzymałość: Nie zauważyłam, aby się osypywały w trakcie noszenia, ponieważ jeżeli chodzi o proces nakładania to osypują się tak samo jak wszystkie cienie sypkie. Tak czy inaczej z trwałości jestem zadowolona :)

Waga: 1g

Cena: 39 zł / szt.

Do kupienia w sklepie Era Minerals: http://eraminerals.pl/makijaz-mineralny/oczy/cienie-do-powiek

Podsumowanie: Bardzo ciekawe cienie o przepięknych kolorach. Jestem bardzo z nich zadowolona, chociaż przyznam, że odrobinę zawiodłam się na wiśniowym. Myślałam, że jego konsystencja będzie bardziej zbliżona do odcieni J25, S05, ale mimo wszystko uważam że jego barwa jest obłędna. Jeżeli chodzi o opakowanie, wkurza mnie to że nie mogę dokręcić cieni, pod tym względem myślę, że marka Inglot góruje ze swoimi szklanymi słoiczkami, bo plastik układa się niestety jak chce. Co do trwałości i połysku uważam że cienie są śliczne i trwałe. Nie miałam przy nich żadnych reakcji alergicznych, a makijaże z ich użyciem wyszły bardzo interesująco :) Do obejrzenia ich zresztą Was zapraszam :)) 

Letni zachód słońca:

https://www.youtube.com/watch?v=LAgIL1JmWfA

Kobalt z Miedzią: 

https://www.youtube.com/watch?v=hG4LyDw3cgI&index=4&list=PLeRj-cv4BjHxqYiohz1EWGBjLiOikPELY